Kult Świętych

  Św. Oliwia 

W V wieku, gdy Kościół święty był targany wojną spowodowaną przez piekielne herezje, urodziła się w prowincjonalnym miasteczku Anagni, z bardzo szlachetnych i pobożnych rodziców, nasza Patronka, św. Oliwia – podobna do gołąbki przynoszącej pokój. Od dzieciństwa była świadoma posłannictwa płynącego z nieba i, mając za nic bogactwo posiadane dzięki rodzicom, otwierała się szczodrym sercem na Boga. Od najmłodszych lat jej szlachetne uczynki rokowały cudowne postępy w drodze do świętości.

Boże mój! Gdy wspominam miłe lata mojego dzieciństwa, ogarnia mnie wstyd z powodu przywiązania do rzeczy ziemskich, które było i jest moim udziałem. O Boże, niech cudowne wstawiennictwo św. Oliwii, Twojej wiernej służebnicy, a mojej orędowniczki, wzbudzi we mnie pogardę dla dóbr ziemskich i pragnienie dóbr niebieskich. 

Ledwie zaświtała w głowie św. Oliwii pierwsza myśl, natychmiast zrozumiała, w jakim celu stworzył ją Bóg. Idąc za Panem ze stałością i ochotą, trwała w bojaźni Pańskiej, pamiętając o nagrodzie przygotowanej dla tych, którzy wiernie Mu służą i – na podobieństwo orła – wznosząc ku Niemu myśli pełne wdzięczności za to, że posiada dar świętej wiary.

Niestety, w moim dzieciństwie było, być może, przeciwnie, tak że powinienem powiedzieć za św. Augustynem: „Tantillus puer, tantum peccator” („Tak mały chłopiec, a tak wielki grzesznik” – tłumacz. GR). O, mój Boże! Przez zasługi św. Oliwii, Twojej wiernej służebnicy, daj mi pojąć, że Ty jesteś moim początkiem i moim celem ostatecznym, tak abym zapłakał z żalu nad moim przeszłym życiem i abym cenił sobie wielki dar, jakim jest bycie Twoim synem i synem Kościoła świętego.

*Wraz z dojrzewaniem w latach, Oliwia jeszcze szybciej dojrzewała w świętych cnotach. Dystansowała się nie tylko od grzechu, ale także od tego, co do grzechu skłania, a w szczególności od wszelkich strojów odpowiadających jej szlachetnemu urodzeniu. Nad wszystko przedkładała ciszę, gdyż była świadoma tego, że błogosławiony jest człowiek, który nie grzeszy językiem. Swój własny dom traktowała jak erem, miejsce odosobnienia, dlatego przyjmowała w nim niewiele osób, i to tylko w sprawach absolutnie koniecznych.

Gdy myślę o moich latach dojrzewania, o mój Boże, widzę w nich wiele grzechów i próżności. O, Ty, który możesz tego dokonać, spraw, abym, naśladując św. Oliwię, Twoją wierną służebnicę, zerwał z wszelkim grzechem i odsunął się od okazji do grzechu. Abym umiłował święte cnoty, a w szczególności skromność, umiarkowanie, mowę uprzejmą i podnoszącą na duchu i abym wpoił sobie w umysł i w serce przywiązanie do Twojego świętego prawa, którego istota polega na miłowaniu Ciebie ponad wszystkie rzeczy, a bliźniego swego jak siebie samego.

W momencie, w którym Oliwia osiągnęła dojrzałość, jej otoczenie obiecywało sobie, że dołączy ona bezmyślnie do jego grona, gdy rodzice zaproponowali Oliwii zawarcie wspaniale rokującego zamążpójścia. Oliwia nie dała się przekonać, mimo że namawiali ją bogaci i znakomicie urodzeni krewni. Z świętą odwagą oświadczyła rodzicom, że jest już zaślubiona Bogu, któremu przysięgła zachowanie dziwictwa i że myślała nawet o tym, aby uciec z rodzinnego domu, w którym przewidywała napotkać przeszkody w realizacji swego świętego ślubowania.

               O, moja najdroższa św. Oliwio, gdy myślę o twoich cnotach, moja twarz pokrywa się rumieńcem wstydu, bo wiem, że jestem do ciebie niepodobny i że postępuję zupełnie inaczej, niż ty. O, wyproś mi u Boga nawrócenie, abym w dniu sądu nie został potępiony na zawsze. Daj mi siły i odwagę do naśladowania ciebie w anielskiej cnocie świętej czystości i oddalaj ode mnie wszystkie okazje, które zagrażają tej pięknej cnocie, której ustrzegłaś i w której trwałaś.

Oliwia uciekła z domu rodzinnego. Jak przestraszona owieczka, która biegnie do pasterza, udała się niezwłocznie do swego biskupa. Wśród łez, których nie mogła powstrzymać, powiedziała: „Święty pasterzu i mój ojcze, świat proponuje mi i ofiaruje ziemskie zaślubiny, ale ja przybyłam do ciebie, uciekając od nich, bo chcę cała należeć do mego niebieskiego Oblubieńca. Pomóż mi i uczyń wolną, umieszczając mnie tam, gdzie mieszka mój umiłowany Jezus”. Wysłuchawszy słów tej czystej gołąbki, wzruszony gorącą i świętą miłością Oliwii, biskup umieścił ją w domu Bożym, gdzie święta dziewica, oddając się nieustannej modlitwie i praktykowaniu wszelkich cnót, będzie mogła rozpalić w sobie płomień Bożej miłości.

O, moja patronko, św. Oliwio, którą dzieli ode mnie przepaść! Ileż razy nie uciekałem od ponętnych powabów świata, a także, co gorsze, zamykałem oczy na Boże natchnienia i szedłem drogą, która prowadzi do wiecznej katastrofy. O, miej miłosierdzie dla mnie i spraw, abym i ja ochotnie biegł za Jezusem, wiecznym pasterzem dusz, jednając się z Nim w trybunale sakramentu pokuty ze szczerym żalem i z mocnym postanowieniem wybrania raczej śmierci, niż powrotu do obrażania Go. Wyjednaj mi dar modlitwy, abym wytrwał w przemianie życia.

Chcąc odwzorować w sobie jak najdoskonalej obraz swego niebieskiego Oblubieńca, a także – dla podporządkowania duchowi buntującego się ciała, Oliwia łączyła ustawiczną modlitwę z ciężkimi umartwieniami, karcąc swoje niewinne ciało wyczerpującymi postami i innymi podobnymi praktykami pokutnymi.        

O, godna podziwu św. Oliwio, która połączyłaś z niewinnym życiem najsroższe umartwienia! Twoje życie było niewinne i czyste, ja zaś byłem i jestem grzesznikiem. Nie ty, ale ja powinienem podjąć takie umartwienia. O, daj mi twojego ducha, aby moje serce, tak pełne spraw tego świata i nieczułe na sprawy duchowe, gorzało niebieską i boską miłością. "Zabierz mi serce kamienne i daj mi serce z ciała”. Za św. Augustynem chcę powiedzieć: Zabierzcie mi moje serce z kamienia, a dajcie mi serce odczuwające wolę Bożą. Żeby jednak doznać takiej prawdziwej przemiany, konieczne są łzy płynące z żalu. O, daj mi te swoje łzy, które wylewałaś za nie swoje grzechy, aby zmiękło moje twarde serce. Opłakuj moją przeszłość. Skoro nie zdołałem i nie potrafię nadal naśladować cię w niewinności, bądź mi wzorem w ciągłym praktykowaniu prawdziwej pokuty. 

Szatan nie mógł znieść postępu duchowego Oliwii i próbował zachwiać nią, wzbudzając w jej umyśle straszne pokusy. Szlachetna dziewica zwalczała pokusy, dodając sobie coraz surowsze umartwienia. Sprytny przeciwnik, chcąc ją zwyciężyć, uciekł się do innej strategii, pobudzając plotkarzy do przypisywania jej ciężkich win. Szatańskie knowania spełzły na niczym, bo pokorna dziewica, starannie ukrywając swe niezwykłe cnoty, cierpliwie i z świętą pogodą ducha znosiła oszczerstwa i – naśladując przykład boskiego Odkupiciela – nie powiedziała ani słowa na swoje usprawiedliwienie.

Mój Boże! Twoja oblubienica Oliwia, walcząc z szatańskimi atakami, upokarza się i do zwyczajnych czynów pokutnych dodaje nowe, bardziej surowe. A ja? Daję upust moim uczuciom i im się poddaję. Ona, Twoja Oliwia, gdy jest oczerniana, cierpi i milczy. Ja gniewam się i używam wszelkich możliwych środków, aby ukryć moje braki. Najdroższy Odkupicielu mój! Pomóż mi pokonać moją arogancję. Przez zasługi Twojej wiernej służebnicy Oliwii, daj mi zrozumienie sensu cierpienia i prawdziwą pokorę, co jest kluczem do pokonania moich wrogów widzialnych i niewidzialnych, a w szczególności samouwielbienia, które jest moim wrogiem numer jeden.

Zwyciężywszy szatańskie podstępy, Oliwia zakosztowała ze słodyczy raju. Pewnego razu szła bez dotykania stopami ziemi, na podobieństwo powiewnej chmurki. A gdy w bramie świątyni pocieszała napotkaną kobietę opłakującą swoje grzechy, zobaczyła otwarte niebo i nieziemskie światło, które wszystko rozświetlało, a w nim ukazał jej się sam Jezus, który objął ją, zapraszając ją do niebieskiej chwały. 

Duszo moja, widzisz, w jaki sposób Bóg już na tym świecie wynagradza tego, kto Mu służy i kocha Go? A ty, dlaczego nie przestrzegasz słodkiego prawa twego Stwórcy? Dlaczego służysz demonowi? Czemu nie rumienisz się ze wstydu, dźwigając bezsensowne jarzmo tyrana? Ponieważ kochasz marności i przyjemności, czyli wrogów, którzy popychają cię bezwolnie ku wiecznemu potępieniu i zatruwają, niczym trucizna, krótkie i przemijające dni tej marnej egzystencji, której koniec można opisać jako wieczną śmierć? O, uwolnij się! Obudź się i przed Jezusem obecnym w Najświętszym Sakramencie powiedz Mu z głębi serca: Najdroższy Jezu, bądź ze mną. Żałuję tego, że obrażałem Cię i nie dość kochałem. Odtąd pragnę Cię kochać. Tylko Ciebie. O, Boże, spraw, aby Twoja wierna służebnica Oliwia była dla mnie gołąbką zwiastującą pokój. Przez jej zasługi doprowadź mnie do oddania się Tobie, jedynie godnego miłości. Niech tak się stanie.

Bóg dawał czytelne znaki łaskawości wobec swej umiłowanej Oliwii. Ona, w głębokiej swej pokorze, nie spostrzegła, że uległa ciężkiej chorobie, która doprowadziła ją do skrajnego wyczerpania. Jezusowi, synowi Maryi, w której upodobał sobie dziewictwo i to, że w pokorze przyjęła tajemnicę Wcielenia, podobała się także pokora dziewicy Oliwii i dlatego, dla umocnienia jej, ukazał się jej na nowo. Ukazał jej świetliste trony niebieskiej chwały i otchłań piekła, wskazując w ten sposób, w jaki sposób On wynagrodzi sprawiedliwych i jak surowo ukarze grzeszników. To ekstatyczne doświadczenie Bożej sprawiedliwości i Bożej dobroci miało miejsce w ostatnich chwilach ziemskiego życia Oliwii. Przepełniona radością święcie zasnęła w Panu, a jej piękna dusza, pełna zasług płynących z praktykowania za życia cnót, odeszła na łono Boga, gdzie otrzymała wieczną odpłatę.

O, chwalebna moja patronko! Dziś, gdy kontempluję dar wiecznego szczęścia, który otrzymałaś, czuję żarliwe pragnienie połączenia się z tobą w niebie. Ale, niestety, moje dotychczasowe życie było pełne niewdzięczności wobec Boga, którego obrażałem tyloma grzechami, skłonnością do złego, zaniedbywaniem dobra… Ta świadomość przygniata mnie. O, ty, która wzięłaś tę ziemię pod troskliwą opiekę, zwróć na mnie miłościwe spojrzenie z tronu twej chwały. Niech twoje miłościwe wejrzenie na drobny gest czci tobie oddanej przez niniejsze triduum, rozpali żarliwością moje serce tak, abym pragnął nieba, poczuł niechęć do grzechu, za który należy mi się piekło i praktykował cnoty prowadzące do nagrody, którą jest sam Bóg. Abym zmazał winy, nie został zasądzony przez Bożą sprawiedliwość na kary wieczne, i wzrastając w cnotach, doszedł do nieba, gdzie razem z tobą będę wychwalał Boże miłosierdzie na wieku wieków. Niech tak się stanie.

 

Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
110 0.06320595741272